Dying Light to gra action survival, w której wydarzenia ukazane są z perspektywy pierwszej osoby. Akcja osadzona została w rozległym, niebezpiecznym otwartym świecie. Za dnia gracze przemierzają miejskie obszary spustoszone przez straszliwą epidemię, poszukując zapasów i tworząc broń, która pozwala im odeprzeć ataki zainfekowanych...
Recenzje użytkowników: Bardzo pozytywne (13,564)
Data wydania: 27 Sty, 2015

Zaloguj się, aby dodać tę pozycję do listy życzeń, zacząć ją obserwować lub oznaczyć ją jako ignorowaną

Kup Dying Light

Kup Dying Light 4-Pack

Includes four copies of Dying Light- Send the extra copies to your friends!

Pakiety zawierające tę grę

Kup Dying Light Ultimate Edition

Zestaw 2 produktów: Dying Light, Dying Light Season Pass

 

Rekomendowane przez kuratorów

"Incredibly satisfying ground based traversal and excellent sound overcomes rote combat and average writing to make for a game worth playing."

Najnowsze aktualizacje Wyświetl wszystkie (11)

30 kwietnia

Patch 1.5.2 release notes - Crossfire performance fix

(Windows only)
- Fixed performance issues for Crossfire hardware setups

Komentarzy: 35 Więcej

30 kwietnia

'Beyond Dying Light' Contest

Dear Dying Light fan,

Now you have a chance to go “Beyond Dying Light” and win an ASUS GTX 980 Strix graphics card and exclusive Dying Light merch. In this very special contest we’ve prepared for you together with Nvidia, your task is to create your wildest map using our Dying Light Developer Tools.

Check the rules at our website, upload your work on Steam Workshop, and submit your entries at the contest website by May 11, 2015.

Feeling creative? Get started and get the prize!

Komentarzy: 8 Więcej

O tej grze

Dying Light to gra action survival, w której wydarzenia ukazane są z perspektywy pierwszej osoby. Akcja osadzona została w rozległym, niebezpiecznym otwartym świecie. Za dnia gracze przemierzają miejskie obszary spustoszone przez straszliwą epidemię, poszukując zapasów i tworząc broń, która pozwala im odeprzeć ataki zainfekowanych mieszkańców. Nocą łowca okazuje się zwierzyną, gdy wrogowie stają się o wiele bardziej agresywni i niebezpieczni. Największym zagrożeniem są jednak nocni drapieżcy, którzy dopiero po zmierzchu opuszczają swe gniazda i ruszają na łowy. Gracze muszą wykorzystać wszystkie środki i umiejętności, by przetrwać do świtu.

Good Night. Good Luck.

  • Witamy w Kwarantannie – Poznaj oryginalną historię, osadzoną w przejmującym świecie zarażonego miasta, odgrodzonego od świata murem. Szanse na przetrwanie mają tu tylko najsilniejsi!

  • Rozległy, otwarty świat – Gracz swobodnie przemierza ogromny obszar pogrążony w chaosie i zniszczeniu. W tym zróżnicowanym świecie prowadzi on desperacką walkę o przetrwanie z wieloma rodzajami przeciwników, gdyż zainfekowani nie są tu jedynym zagrożeniem. Często trzeba zabijać, aby zdobyć stale kurczące się zasoby.

  • Noc zmienia reguły gry – Za dnia gracz eksploruje świat w poszukiwaniu zapasów i broni. Po zmierzchu zainfekowane miasto przechodzi dramatyczną transformację, a rozgrywka nabiera zupełnie nowego wymiaru. Gracz z łowcy staje się zwierzyną, szeregi zarażonych przybierają na sile, a z mroku wyłania się w poszukiwanie swojej ofiary coś jeszcze bardziej niebezpiecznego.

  • Poruszanie się w stylu parkour – Obojętnie czy polujesz na swoją zdobycz czy uciekasz przed drapieżcami, Dying Light pozwala na intuicyjne i łatwe poruszanie się po całym obszarze miasta. Skacz pomiędzy budynkami, wspinaj się po ścianach i atakuj wrogów z powietrza. Nie widziałeś jeszcze tak pełnej swobody ruchu w otwartym świecie.

  • Brutalna, soczysta walka wręcz – Stań oko w oko z wrogami i walcz używając różnorodnego uzbrojenia do brutalnych starć w zwarciu. W ruch idą noże, kije, siekiery i inne, jeszcze bardziej niezwykłe narzędzia zniszczenia. Powalaj przeciwników, odcinaj im kończyny, walcz o swoje życie!

  • Broń palna – Potężna, ale głośna. Korzystaj z pistoletów, strzelb i karabinów, aby zyskać przewagę nad przeciwnikami. Pamiętaj jednak, że robią one hałas, który może przyciągnąć wrogów.

  • Stwórz własną broń – Po co używać zwykłego tasaka, skoro można połączyć go z zapalniczką i zadawać większe obrażenia? Albo owinąć młot drutem kolczastym pod napięciem? W Dying Light gracze tworzą własne wersje uzbrojenia i budują coraz bardziej śmiercionośne narzędzia walki.

  • Zostań bohaterem Kwarantanny – W Dying Light gracz wciela się w postać, którą może rozwijać dzięki elementom RPG tak, aby dopasować ją do wybranego stylu gry. Czeka na nią trudna droga od zera do bohatera.

  • Graj według własnych zasad – Korzystaj z broni, elementów otoczenia i pułapek zastawionych przez innych ocalałych. Prowokuj przeciwników i napuszczaj ich na siebie. Wykonuj zadania za dnia i w nocy, wykorzystaj mrok, mgłę czy burzę by pozostać niezauważanym. Zapewnij sobie przewagę dzięki ofensywnym i defensywnym gadżetom. Ty decydujesz!

  • Wiele godzin gry – Poznaj porywającą historię, weź udział w ponad setce zadań pobocznych i sprawdź swoje umiejętności w wyzwaniach specjalnych.

  • Czteroosobowy tryb kooperacji – Współpracuj z innymi graczami w ekstremalnych warunkach apokalipsy zombie. Wyraź swoją osobowość, personalizując wygląd bohatera.

  • Stań się zombie – Unikatowy tryb sieciowy, w którym możesz stać się zombie. Jeśli zawsze chciałeś zapolować na innego gracza walczącego o przetrwanie, to teraz masz ku temu okazję. Niech rozpoczną się łowy!

  • Oszałamiająca grafika i realizm – Dying Light jest pierwszą grą stworzoną na silniku Chrome Engine 6, najnowszym, przełomowym wcieleniu autorskiej technologii firmy Techland. Zbudowany od podstaw z myślą o nowej generacji konsol i zaawansowanej grafice DirectX 11 na PC, zapewnia nową jakość oprawy, efektów specjalnych i dynamicznej pogody. Technologia ta jest przy tym niezwykle wydajna.

Wymagania systemowe

Windows
SteamOS + Linux
    MINIMUM:
    • OS: Windows® 7 64-bit / Windows® 8 64-bit / Windows® 8.1 64-bit
    • Processor: Intel® Core™ i5-2500 @3.3 GHz / AMD FX-8320 @3.5 GHz
    • Memory: 4 GB RAM DDR3
    • Hard Drive: 40 GB free space
    • Graphics: NVIDIA® GeForce® GTX 560 / AMD Radeon™ HD 6870 (1GB VRAM)
    • DirectX®: Version 11
    • Sound: DirectX® compatible
    • Additional Notes: Laptop versions of graphics cards may work but are NOT officially supported.

      Windows-compatible keyboard, mouse, optional controller (Xbox 360 Controller for Windows recommended)
    RECOMMENDED:
    • OS: Windows® 7 64-bit / Windows® 8 64-bit / Windows® 8.1 64-bit
    • Processor: Intel® Core™ i5-4670K @3.4 GHz / AMD FX-8350 @4.0 GHz
    • Memory: 8 GB RAM DDR3
    • Hard Drive: 40 GB free space
    • Graphics: NVIDIA® GeForce® GTX 780 / AMD Radeon™ R9 290 (2GB VRAM)
    • DirectX®: Version 11
    • Sound: DirectX® compatible
    • Additional Notes: Laptop versions of graphics cards may work but are NOT officially supported.

      Windows-compatible keyboard, mouse, optional controller (Xbox 360 Controller for Windows recommended)
    MINIMUM:
    • OS: Ubuntu 14.04 and newer recommended
    • Processor: Intel® Core™ i5-2500 @3.3 GHz / AMD FX-8320 @3.5 GHz
    • Memory: 4 GB RAM DDR3
    • Hard Drive: 40 GB free space
    • Graphics: NVIDIA® GeForce® GTX 560 / AMD Radeon™ HD 6870 (1GB VRAM)
    • Additional Notes: JFS and XFS file systems are not supported
    RECOMMENDED:
    • OS: Ubuntu 14.04 and newer recommended
    • Processor: Intel® Core™ i5-4670K @3.4 GHz / AMD FX-8350 @4.0 GHz
    • Memory: 8 GB RAM DDR3
    • Hard Drive: 40 GB free space
    • Graphics: NVIDIA® GeForce® GTX 780 / AMD Radeon™ R9 290 (2GB VRAM)
    • Additional Notes: JFS and XFS file systems are not supported
Pomocne recenzje klientów
126 z 132 osób (95%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
118.0 godz. łącznie
Zamieszczono: 30 stycznia
Jak wszystkim wiadomo, Techland sprzedał prawa do kontynuacji Dead Island, a sam zajął się następną grą o hordach zombie, rzeczonym Dying Light. Gra w większości bazuje na rozwiązaniach swojej prekursorki. Czy jest lepsza? Nie, nie jest lepsza. Jest po prostu inna. Trudniejsza i bardziej nastawiona na przeżycie, niż masakrowanie stada nieumarłych. To jest właśnie głównym założeniem gry. Bo o ile zombiaki można zabijać i często trzeba to robić, takie rozwiązanie nie jest tutaj najbardziej istotne. Tutaj trzeba na wszelkie sposoby przeżyć, broni jest mało, jest droga, szybko się zużywa a naprawić można tylko kilka razy. Takie założenie wymusza na graczu bieganie po dachach i niedostępnych miejscach i zabawianiem się z wrogiem w chowanego. Bądźmy szczerzy, gdyby naprawdę spotkała nas apokalipsa zombich, to wolelibyśmy schodzić im z drogi niż iść na nich z kawałkiem dechy czy innego łomu ryzykując, że nas ugryzie.

Gra jest bardzo, ale to naprawdę bardzo nastawiona na grę przez dorosłego gracza. Jest bardzo wulgarna, łacina tu lata bardzo nisko i często. Pokazane jest, jak taka sytuacja potrafi u ludzi wywrzeć najniższe instynkty. Ocaleli podzieleni na gangi, walczą nie tylko z wrogiem, ale także ze sobą zębami niemal wydzierając sobie ocalałe dobra, w tym zapasy ze zrzutów, jakie zsyła nam co jakiś czas organizacja GRE. Nawet gracz jest już zarażony, ponadto gra na dwa fronty, a nawet współpracuje z degeneratami. Jak zobaczyłem na przerywniku, kiedy szef najgorszego gangu odcina komuś dłoń, tylko dlatego, że tamten coś mu zakosił, wiedziałem od razu. Ta gra nie jest nawet od 16 lat. To jest gra dla dorosłego i odpornego na przemoc gracza.

Jak już wspomniałem, w grze jest zastosowany o wiele większy realizm niż w serii Dead Island. Mamy nawet podział na dni i nocy, kiedy to ze swoich nor wychodzą najgorsze maszkarony, a gra robi się dwa razy trudniejsza. Nic nie widać, trzeba użyć latarki? Nic bardziej błędnego, światło tylko przyciąga najgorsze typy. A zombich mamy tutaj całe multum rodzajów. Oprócz takich hordowych zwyklasów, mamy napakowanego gościa z kawałem betonu na zbrojeniu, szybkich ścigaczy, niezwykle zażartych przemieńców itd. Nie zabraknie nawet odpowiednika Boomera czy Spitera z Left 4 Dead 2. Zresztą jestem dopiero w pierwszej lokacji - Slamsach. Jeszcze nie wiem co mnie czeka dalej.

Podobnie jak w Dead Island mamy tutaj menu gracza, podzielone na zadania, mapkę, ekwipunek, plany wytworzenia i drzewko osiągnięć. Przedmioty wytwarzamy w podobny sposób, chociaż nie sposób nie zauważyć, że klamotów zbiera się mniej, jest ich mniejszy asortyment, tak że koniec z podnoszeniem na wyścigi rzeczy, które do końca nie wiadomo do czego służą. No, ale za to system przydzielania, zbierania itd jest bardziej rozbudowany, nie sposób wszystkiego wymienić. Drzewko osiągnięć standardowo mamy podzielone na trzy części. Tyle, że tutaj osobno dostajemy punkty za zaradność, za umiejętność biegania i walki. No i wieeelki plus - zrezygnowano z idiotycznej karuzeli przedmiotów znanych z DI, a i podnoszone patyki nie mają tendencji do wskakiwania w miejsce aktualnie trzymanej broni.

Jak już jesteśmy przy przedmiotach, taka mała porada. Jeśli dla kogoś ta cała otoczka parkouru jest zbyt bardzo zręcznościowa i nużą go misje, gdzie trzeba gdzieś tam się wspinać, niech zaopatrzy się w umiejętność machania kotwiczką. Ostrzegam jednak, że gra straci wtedy dużo swojej grywalności. No i pamiętajmy, że pewne fragmenty gry uniemożliwiają użycie kotwiczki. Zwolennikom ostrej jazdy jednak szczerze ową kotwiczkę odradzam.

Kończę już, chociaż mógłbym pisać i pisać w nieskończoność. Dodam tylko, że w grze jest naturalnie tryb wspólnego grania ze znajomymi w trybie kooperacji. Został jednak chyba dodany na siłę w ostatniej fazie tworzenia gry, bo mimo iż gra nas czwórka, na filmikach przerywnikowych nadal jesteśmy jednym zawodnikiem. Nie ma w menu gracza nic o współzawodnikach, jak to było w Dead Island, nie można razem handlować, chyba że upuszczając komuś przedmiot. Nie ma nawet wyboru klasy zawodnika (znowu nieśmiertelne Dead Island), gdzie mogliśmy wybierać między biegłym w nożach Loganem, obuchowym Samem B, maczetową Xian, czy w końcu Purną, mistrzynią w broni palnej. Każdy miał swoje drzewko umiejętności, tutaj jest jeden Crane i basta. Co gorsza, jak gramy we czterech, nie zwiększa się wcale poziom trudności, tak jak w Bordelands. Wrogów mamy tyle samo i zadajemy identyczne obrażenia. To jest chyba największy dla mnie minus gry. Drugim jest potrzeba naprawdę dużej samodyscypliny grając w cztery osoby. Co chwilę gdzieś tam musimy podchodzić całą bandą, bo przecież jedna osoba nie otworzy drzwi czy nie pogada z kimś - potrzebna jest cała ekipa.

Niestety po zakończeniu gry, możemy teren eksplorować dalej, ale drugi raz jej nie zaliczymy. Chcesz grać dalej? Zaczynaj od nowa. Zresztą rozdział punktów doświadczenia starcza raczej na jedno przejście gry. Dalej nie byłoby nawet motywacji aby grę przechodzić ponownie. A szkoda, bo z Dying Light dałoby się wycisnąć dużo więcej. Szczególnie, że gra kończy się sugerując, iż będzie dalsza fabuła. Powstał nawet już Season Pass, chociaż jego aktualna zawartość raczej dupska nam nie urywa. No, ale poczekajmy. Skoro Dead Island doczekał się kontynuacji, tutaj także można liczyć na ciąg dalszy.

Tak czy siak, gra na razie mnie nie zawiodła. Może poza nieco wygórowanymi wymaganiami sprzętowymi, ale nawet na moim kilkuletnim dziadku da się znośnie grać. Misje są ciekawe i sensowne i rozbudowane, koniec w bieganiu za misiami czy naszyjnikami zblazowanych panienek z Banoi. Koniec z szukaniem szampana dla pijaczki. Tu się liczy twarda walka o przeżycie. Oczywiście zdarza się, że komuś tam zachce się kawusi, czy jakiemuś dziecku trzeba poszukać klocków lub innych kredek. Ale pomijając to, sens zadań jest raczej pozytywny, a i często wesoły. Polecam bardzo, kto grał w Dead Island szybko się w tej grze odnajdzie.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
47 z 54 osób (87%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
59.1 godz. łącznie
Zamieszczono: 2 lutego
Ta gra jest... cudowna. Piękna rzeź. Brak mi słów do opisania tego, jak bardzo ta gra jest super. Takich słów nie ma. Oglądając napisy końcowe wypada się wyprostować i oddać pokłon naszym rodakom z Techlandu. Gra cudo. Proces tworzenia gry komputerowej to mega skomplikowana czynność, ale widać, że magicy z Tech'u mają to wszystko w jednym paluszku. Żałuję, że gra zajmuje tylko 14 h na ukończenie głównego wątku fabularnego. Wydaje mi się mało, chociaż poprzednie dokonanie studia, Dead Island, kończyłem w ciągu 11 i gra ciągnęła mi się strasznie. Chrome Engine 6 to po prostu narzędzie Boga. Dziesiątki, a nawet setki zombiaków w jednym miejscu. Tak, każdego z nich, każdego z osobna można zatłuc. Zasiec. Zabutować. Zastrzelić. Rozczłonkować. I wszystko inne, co sobie pomyślicie, mali sadyści. SILNIK FIZYCZNY. Nie czujesz, że to gra. Każdy członek ludzkiego ciała zachowuje się realistycznie. Każde kopnięcie czy machnięcie maczetą ma swoje odwzorowanie na ciężkich ciałach zombiaków. Ogląda się to wszystko z pianą na ustach, żądając więcej. Ale Dying Light to nie tylko walka. PARKOUR. I to najlepszy, z jakim mieliśmy do tej pory do czynienia wirtualnie. Wkraczając na Stare Miasto po raz pierwszy, nie wierzysz i zadajesz sobie pytanie : "Naprawdę tu mogę wszędzie biegać? Wszędzie się wespnę?" Odpowiedź zaraz sobie sam dajesz. TAK, TAK I JESZCZE RAZ TAK. Jaraliśmy się wspinaczką Ezio i Arno z serii o zabójcach w kapturach, ale to nic w porównaniu do naszego polskiego dzieła. Wszystkie wspinaczki i akrobacje wykonujemy w perspektywie 1-osoby. Nie muszę mówić, że wygląda to niesamowicie? Grafika. Co tu mówić, każdy grę widział choćby na screenach. One są prawdziwe, gra tak naprawdę wygląda. Next-gen pełną parą, co niesie ze sobą wysokie wymagania sprzętowe, ale takie są koszty PRAWDZIWYCH gier. Chcemy tego więcej, chociaż nie wyobrażam sobie kolejnej części tej gry. Dlaczego? NIE DA SIĘ TU NIC ZMIENIĆ, ANI ULEPSZYĆ, WSZYSTKO JEST DOPIĘTE NA OSTATNI GUZIK. Składam pokłon magikom z Techlandu. Skala ocen nie obsługuje takich przypadków jak ten. 10/10 to za mało, 18/10, tak żeby się zgadzało z PEGI. Nie muszę mówić, że gra nie dla wegetarian i maluchów? Zombie, zombie, zombie i jeszcze raz parkour. Geniusz.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
52 z 65 osób (80%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 2 osób ta recenzja jest zabawna
62.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 31 stycznia
https://www.youtube.com/watch?v=QVJTNOLOKkc

Kliknij "Więcej" i rozwiń całą recenzję, by poznać wszystkie zalety i wady

Po pierwsze. Jest to produkcja polska - naszego studia Techland - to już dostateczny powód, by tej grze przyjrzeć się bliżej. Czy słusznie Steam przez wiele dni promował Dying Light w promocjach, w zapowiedziach najciekawszych pozycji, a nawet w formie tła sklepu? Powiedzmy tak - jest to tytuł stworzony z rozmachem, oprawa graficzna w mojej ocenie stoi nawet wyżej niż oprawa Far Cry 4, a wymagania Dying Light są stosunkowo niższe. Jedynym problemem graficznym jest brak destrukcji otoczenia i mniej dynamiczna akcja niż w FC4.

Dying Light oferuje ma w sumie trzy tryby - kampanię, współpracę z innymi graczami oraz możliwość wcielenia się w zombie. Ogólnie rzecz biorąc jeżeli chodzi o zalety Dying Light - duży, otwarty, różnorodny świat pełen zombie, pełna swoboda, "parkour"owe bieganie po budynkach, bronie niszczące się permanentnie. Wady Dying Light? Przede wszystkim paskudny dubbing, w którym słowa nie są zgodne z ruchem ust oraz do dubbingu w Dying Light wybrano ludzi o "nastoletnim" głosie.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
44 z 55 osób (80%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
33.9 godz. łącznie
Zamieszczono: 29 stycznia
Arcydzieło, gra jest perfekcyjną grą. 10/10
Techland to mistrzowie optymalizacji, wystarczy zmodyfikować config (video.src) i działa pięknie przy 30 fps (z delikatnymi spadkami do 25) na takiej "maszynie"
- CPU: Intel Pentium G2030 @ 3.0GHz
- RAM: 2x4GB Kingston HyperX Black DDR3
- GPU: Gainward Nvidia GT 630 1GB
- MODBO: Gigabyte GA-H61M-S1
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
30 z 33 osób (91%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 2 osób ta recenzja jest zabawna
24.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 3 lutego
Włączyłem grę kolo 22 żeby zrobić na szybko jedno, może dwa zadania. Właśnie zdałem sobie sprawę, że już 4 nad ranem, a za 2 godziny wybieram się do roboty..

Cóż, gra jest po prostu niesamowita.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
26 z 28 osób (93%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
53.0 godz. łącznie
Zamieszczono: 24 lutego
[Jeśli ktoś nie lubi czytać to na dole jest rozpiska "+" i "-".]

"Dying Light" to kolejna gra osadzona w świecie opanowanym przez zombi. Ten fakt może odstraszyć wiele osób znużonych już tematem, ale już na poczatku uspokajam. Pomimo, że trzon rozgrywki jest bardzo podobny do innych tego typu gier(jak przykładowo poprzedniej produkcji Techlandu - "Dead Island") to pomysł wzbogacania jej o parkour zmienia ją zupełnie.

Po raz pierwszy w tego typu grze dostajemy pełną swowode poruszania się. Możemy przeskakiwać pomiędzy przeciwnikami, wspinać się po budynkach lub omijać przeszkody. Rozwiązanie to daje ogrom nowych mozliwości i twórcom udało się je wykorzystać. Pościgi nabierają dzięki niemu znacznie wiecej dynamiki, sekcje skradankowe stają się bardziej otwarte i nieliniowe, a wisienką na torcie jest genialny wręcz system zdobywania doświadczenia, któy nagradza nas za wykonywanie widowiskowych skoków i akrobacji.
Wiele osób uważa, że ten pomysł nie jest niczym nowym i był już użyty chociażby w Mirrors Edge. Jednak według mnie to jedna z największych bzdur jakie zostały powiedziane na temat "Dying Light". Mirrors Edge to nie sandbox, a motyw pełnego parkouru w tym rodzaju gier jest czymś zupełnie nowym.

Kolejnym elementem, który wyróżnia DL na tle konkurencji jest cykl dnia i nocy. Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek sandbox z żywymi trupami wykorzystywał wcześniej ten patent. Oczywiście element ten wydaje się pewnie mało istotny, jednak nic bardziej mylnego. Techland sprawił, że świat zupełnie się zmienia zaleznie od pory dnia. W dzień miasto jest pełne powolnych i słabych zombiaków, które bardzo łatwo zauważyć i wyeliminować lub ominąć. W nocy zaś na ulice wychodza o wiele potężniejsze i szybsze kreatury, które na początku gry potrafią powalić nas dwoma trafieniami Nie zapominajmy również o tym, że w nocy mało co widać.

Następną rzeczą, która zasługuje na uwagę jest projekt zadań. W "Dying Light" nie uświadczymy trywialnych i powtarzalnych misji typu "przynieś, zabij, pozamiataj i nie pytajj po co", zarówno zadania główne jak i poboczne mają otoczkę fabularną i najczęściej składają się z kilku etapów. Nie raz zaskoczyło mnie to jak rozwinął się wątek poboczny, który z początku wydawał się prosty i mało ciekawy. Po za tym często zadania uruchamiają się automatycznie gdy trafimy do jakiejś lokacji. Przykładowo jakiś cywil został zaatakowany przez zombie i możemy go ochronić i nastepnie gdzieś zaprowadzić.

Niestety produkcja wrocławskiego studia nie jest grą idealną. Najważniejszym jej problemem jest wyjątkowo słaby początek, który nie dość, że nie zachęca nas do dalszego grania to jeszcze potwornie źle kontrastuje z całością. Jednak jeżeli przetrwamy te nieciekawe pierwsze 2 godziny to czeka nas ponad 30 godzin rewelacyjnej zabawy.
Oprócz tego po za kilkoma bugami w sztucznej inteligencji i innymi drobnymi błędami nie doświadczyłem niczego rażącego.


W skrócie:

+ Innowacyjny gameplay dający masę frajdy i satysfakcji
+ Świetnie zaimplementowany cykl dnia i nocy
+ Fenomenalnie zaprojektowane zadania
+ Duży, rozbudowany i pełen życia(paradoksalnie) świat gry
+ Ogromna ilość broni, ulepszeń i innego sprzętu do znalezienia
+ Całkiem niezła fabuła
+ Ładna grafika i niezłe modele postaci(choć jest ich dość mało)


- Słabe wprowadzenie i ogólnie pierwsze 2 godziny gry
- Luki w sztucznej inteligencji przeciwników i npc
- Kilka pomniejszych błędów i niedoróbek


Według mnie "Dying Light" jest jedną z najlepszych gier o tematyce zombie i przy okazji najlepszą polską produkcją.

9/10
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
27 z 31 osób (87%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
18.4 godz. łącznie
Zamieszczono: 8 lutego
W swoim stylu bezkonkurencyjna pod każdym względem. Wspaniały otwarty świat, bardzo dobra optymalizacja, masa zadań, crafowania, lootowania. Jest klimat survivalu. System walki bardzo dobry - jest trudno cały czas, a rozwój postaci mocno rozbudowany. Do tego mnóstwo easter eggów. Gra ma wszystko co powinna mieć. Plus wspaniała, klimatyczna grafika i muzyka. 10/10
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
23 z 26 osób (88%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
34.8 godz. łącznie
Zamieszczono: 5 lutego
Niby gra o zombie... a daje tyle radochy! Spodziewałem się raczej takiej typowej gry z umarlakami: "jest wirus, szukasz lekarstwa..." bla bla. Albo, że się sieka zombiaków, ile się nasunie na celownik lub na ostrze topora, piły itp.
Fabuła zgadza się ze starym schematem, to prawda. ALE! reszta gry powala na kolana!

Fabuła
Tak jak mówiłem we wstępie: szuka się leku. A dokładnie gościa, posiadający brakujące ogniwo w odkryciu lekarstwa: plik. W tym celu zmierzamy do opanowanego przez epidemię, miasta Harran. My sami, kierujemy agentem organizacji GRE, która stoi za tworzeniem leku i wysyłaniu zrzutów dla pozostałcyh przy życiu ludzi.
Sam początek gry wita nas skokiem ze spadochronem, no i urodziwą cutscenką. W między czasie, dostajemy niezły łomot od ludzkich bandytów, zombie i poznajemy dziewczynę... tak, wątek romantyczny musi być wszędzie :P
Nie będę spoilerował fabuły. Powiem po prostu, że mimo iż gry o zombie są z reguły sztampowe, jeśli chodzi o fabułę, to ta produkcja... jest inna. Skupiłem na wątku głównym, a przez to pominąłem większość zadań pobocznych! Historia opowiedziana tutaj jest wręcz niesamowicie, a połączona z wyśmienitą rozgrywką, daje niezłego kopa. A skoro o rozgrywce mowa:

Rogrywka
Cóż, ta jest zrealizowana na swój sposób. Nie jest trudna, ale wymaga myślenia - nie karze za mikro błędy, ani też nie jest zbyt łatwa. Poziom trudności został rozsądnie wyważony.
Świat gry - otwarty, a jednak zdarzają się miejsca gdzie napotkamy zamknięte dzwi. Co do samego podróżowania: eksplorujemy miasto, skacząc po domach, wspinając się na dachy i na szczyty budynków... używając parkouru. Ten jest odłącznym czynnikiem Ginącego Światła, gdyż pozwala nam uniknąć też konfrontacji z niemiłymi zgniłkami. Nasza postać, w miarę rozwoju, będzie mogła się wślizgiwać we wrogów, kopać ich z wyskoku... ach, aż się miła patrzyło, jak wykopałem 2 zombiech z dachu w stylu "this is Sparta!".

Poza tym, mamy trzy drogi rozwoju:
1. Zwinność, pozwala nam szybsze wspinanie się, skakanie - ogólnie lepszy parkour :) Także możemy uzyskać dostęp do umiejętności, które mogą nam ocalić skórę, np. jeśli naciera na Ciebie zombie, możesz go potraktować rzutem judo, co spowoduje że się wyrąbie i można go później wykończyć.
2. Siła - nazwa mówi sama za siebie... SIŁA! Czyli walka i umiejętności z nią związane. Na tą drogę składa się: lepsze wykorzystywanie broni, jaki lepsza sama walka.
3. Przetrwanie, chyba dla mnie najważniejsza, nawet przed zwinnością, droga rozwoju. Możemy uzyskać dostęp do większej liczby miejsc w plecaku, do tworzenia licznejszych przedmiotów... jeżeli ktoś grał w grę o zombie, szybko zrozumie o co chodzi.

Ale nie na tym motyw przetrwania się kończy. Musimy też oczywiście szukać przedmiotów, z których możemy stworzyć takie rzeczy jak: koktajl mołotowa, petardy, apteczki itd. A na takie składniki do takich przedmiotów, natrafimy wszędzie - trzeba tylko szukać... nawet w śmietnikach. A sam crafting, jest uproszczony: mamy komponenty? To klikamy... tworzy się... Gotowe. Nie ma tym żadnej filozofii.
Prawdziwa gra się zaczyna, jeśli... nadejdzie noc. Nigdy się tak nie bałem biegać w tej grze, jak nocą. Wychodzi wtedy, nie dość że więcej zwykłych zombiech, to jeszcze bardzo szybkich, wkurzonych, żądnych krwi Przemieńców. Dla ludzi, co chcą hardkoru - gra o porze nocnej, zalecana.

Walka
A co jeśli dojdzie konfrontacji z niemile pachnącymi dżentelmenami? Hmmm? Na początku gry, do walki będzie nam służyć broń do walki wręcz, a wtedy podstawowe narzędzia domowe (noże ogrodnicze, klucze francuskie i inne), zamieniają się istotny element przetrwania. Oczywiście, będą też klasyczne kije basebollowe, pałki policyjne a nawet miecze.
Walka natomiast, została zrealizowana świetnie. Jak chcesz walczyć, musisz robić to z głową, inaczej łatwo o śmierć. Jeśli nie mamy problemów z ubiciem zombie, którego inteligencja jest równa IQ na poziomie banana, to mamy je z bandytami. Oni robią uniki, kopią nas po jajach, rzucają w nas w nożami... tu gratuluje Techlandowi, bo aż nie mogłem się nadziwić jakim cudem zabił mnie bandyta :(

Grafika, muzyka i Harran
I to, co zostawiłem na koniec: grafika. Jest fascynująca, obłędna, no i a jakże, mroczna. Przemieszczałem sie po mieście, czując onieśmielenie jak dopracowana pod tym kątem jest gra. Mimo iż grafika jest niezwykle wymagająca, to nie miałem dużych spadków klatek. Optymalizacja, na wysokim poziomie.
O ile ludzie byli, jak dla mnie, słabo wykonani bo nie dość, że mają ograniczoną mimikę to mieli podobne modele, to zgniłki zostały wykonane bardzo dobrze. W ich wypadku powtarzalność modeli, tak nie nie razi w oczy.

Harran, świetnie wykonane miasto podczas apokalipsy zombie, jest zrobione na wzór miast arabskich gdzie bida z nędzą, jest na porządku dziennym. A sam fakt istnienia epidemii, dostatecznie dobija i tak już kiepską sytuację metropolii. W samym mieście mieszkają jeszcze nie zarażeni ludzie, którzy bez medykamentu opóźniającego ich przemienienie w zombie (zwanym antyzyną), nie przeżyją dnia następnego.
Ekplorując świat gry, można też natrafić na samotnych ocalonych, co chcą się wyrzalić, powiedzieć ciekawostke, albo mówić: "jak to było zajebiście, przed wybuchem zarazy, bla bla bla."

Paweł Błaszczak, stanął na wysokości zadania i stworzył wyśmienity soundtrack do Dying Light. W jego utworach przeplata się muzyka elektroniczna z horrorowymi skrzypcami i pieśniami ludu arabskiego... chodzi o ich takie nawoływanie do modlitwy. Coś na ten kształt :)
Muzyka zna swoje zadanie: ma podnosić ciśnienie w momencie szalonego pościgu przez zombiech, uspokajając w momencie przebywania w bezpiecznej strefie, tworzyć tajemniczą atmosferę zwiedzając miasto i straszyć w momencie chodzenia nocą. Wszystko to muzyka, razem z grafiką i świetnie wykreowanym miastem, tworzą niezwykły element gry.

Ocena

Dying Light (tudzież Ginące Światło) jest moim zdaniem najlepszą grą, z pod sztandaru studia Techland, która doprowadziła mnie do długotrwałego grania w tą produkcję. Onieśmieliła mnie, wkurzyła mnie w wielu momentach, ale mimo to, spędziłem świetnie wolny czas, ogrywając tą produkcję.
Gorąco polecam!

OCENKA: [9/10]
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
26 z 32 osób (81%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
18.1 godz. łącznie
Zamieszczono: 30 stycznia
Gra się wyśmienicie :) Najlepsza gra o zombie z jaką miałem styczność. Barkowało mi takiej produkcji o tej tematyce, w której będziemy mogli nie tylko walczyć jak i również używać parkoura do poruszania się. Wielki props dla twórców :)
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
21 z 25 osób (84%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
54.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 1 lutego
Gra jest naprawde bardzo dobra graficznie jak i również w rozgrywce spodziewałem sie po tej grze czegos w stylu Dead Island ale ta gra to cos innego .

Plusy tej gry to (+)
+Dobra grafika
+Dobra mechanika walki
+Fajna spójna fabuła
+Duża mapa naszej zabawy gdzie mozemy biegac gdzie chcemy
+Wiele gatunków zombie
+Nocą to ty jesteś zwierzyną

Minusy (-)
- Mało Fps na Radeon
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
35 z 50 osób (70%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
35.5 godz. łącznie
Zamieszczono: 27 stycznia
I've been playing for a while (with press release) and i must say it's a very solid game with zombies!
Parkour feeling is great! Imo better than Mirror's Edge. Gathering, crafting and leveling ads a bit more depth to all of it.
Must have!

I'm streaming on hitbox.tv/GrabaGra if you would like to see some new games footage!
Cheers!

(m)
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
15 z 15 osób (100%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
57.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 10 marca
Dying Light - plac (do krwawych) zabaw wypełniony zombie


Pierwsza połowa lutego upłynęła mi pod znakiem Dying Light, polskiej gry produkcji Techlandu. Tytuł ten szybko osiągnął duży rozgłos i stał się hitem na skalę światową - tak, statystyki mówią same za siebie.

Początkowo, jeszcze na długo przed bliższym zaznajomieniem się z tą grą, byłam odrobinę sceptyczna, tak dla zasady, żeby się później nie rozczarować, ale kolejne i kolejne zapowiedzi zaczęły mnie doprowadzać do zombiastycznej ekscytacji i wrzenia krwi. Data wydania widniała na horyzoncie jak upragnione po nocy świtające słońce, ale na pełny dzień trzeba było poczekać. W tym czasie, jeszcze przed pierwszą rozgrywką, chłonęłam każdy nowy materiał, opinie, zastanawiając się, czy rosnące oczekiwania pokryją się z rzeczywistością. Wreszcie nadszedł dzień 27 stycznia. I obiecałam sobie, że nie napiszę recenzji, póki nie skończę kampanii, ponieważ dla mnie w ocenie jest ważne spojrzenie na całość gry.

Akcja Dying Light osadzona jest w fikcyjnym mieście Harran, leżącym - jak się dowiedziałam nie tak dawno - gdzieś między Armenią i Gruzją. Główny bohater tego przedstawienia, Batman (możecie tu wstawić jakiegokolwiek superbohatera) świata zombie, mąż stanu, agent o mieniu Kyle Crane (1. przepraszam za ironiczny ton wypowiedzi, moje uczucia do Crane’a popadały ze skrajności w skrajność 2. “Crane jak słowo kran wypowiedziane przez debila” - polska wersja JEST fajna) zostaje zesłany tam w ważnej sprawie - w dotkniętym zarazą mieście musi odnaleźć tajne pliki dla organizacji GRE. Sam zaraz po wylądowaniu w środku małego piekła zostaje zaatakowany przez zombie, a później uratowany przez dwie dzielne postacie. Traci przytomność i takim oto sposobem trafia do Wieży, kolebki tzw. biegaczy oraz miejsca ukrycia wielu bezbronnych cywili. I w tym momencie, jeśli nie graliście jeszcze w Dying Light, zapamiętajcie liczbę 31. Ponieważ Crane to typ superbohatera, o czym wspomniałam wyżej, nie potrafi odejść z Wieży bez słowa i w ramach podzięki za ocalenie życia wdraża się w społeczność Wieży, szybko zżywając się z takimi osobami jak rodzeństwo Rahim i Jade oraz Brecken. O ile Crane widzi w tym wszystkim większe szanse na przetrwanie, o tyle organizacja GRE ciągnie go za sznurki i przez długi czas agent “leci na dwa fronty”, nie mogąc zdecydować, czy ma być lojalny pracodawcy, czy nowym przyjaciołom.

W prologu gry Rahim, jeden z dowódców Wieży, testuje Crane’a i sprawdza, czy nadaje się na biegacza. Chodzi oczywiście o parkour, czyli to, co w moim uznaniu stanowi o połowie sukcesu Dying Light. Cała mapa skonstruowana jest w taki sposób, aby wszędzie można było się wdrapać, zewsząd zeskoczyć i biec przed siebie, ile starczy sił. Wspaniale jest uciec przed hordą zombie w ten sposób. Później, kiedy Rahim z nutą zazdrości stwierdza, że Crane idealnie nadaje się na biegacza, rozpoczyna się właściwa gra. Misje główne, misje poboczne, wyzwania - łatwo to monitorować na mapie i w panelu, w którym znajduje się też drzewko umiejętności (przetrwanie, siła, zwinność) oraz ekwipunek. Całość jest bardzo intuicyjna w obsłudze, a w razie problemów zawsze warto zajrzeć do poradników znajdujących się w sieci.

Ponieważ szkoda mi zdradzać fragmenty fabuły - wiedzcie, że w Dying Light, oprócz istnienia zombie, pojawia się również motyw walki dobra ze złem, pojawienie się osób żądnych pieniędzy i krwi jest nieuniknione; przejdę do innych aspektów. Elementem, który bardzo mnie interesował, był to podział doby na dzień i noc. Samotna wędrówka po ulicach Harran w nocy może szybko się zakończyć ze względu na to, że u zarażonych wzrasta siła i zwinność, pojawiają się również ogromne, niezwykle szybkie mutanty, które potrafią powalić na ziemię jednym ciosem. Ten motyw bardzo przypomina mi o Jestem legendą. Co najlepsze, jest jeszcze straszniej niż w filmie i do tej pory na myśl o nocy w DL dostaję gęsiej skórki, choć w miarę postępu gry nie można było uniknąć wypraw nocą - wymagały tego misje, a wraz z kolejnymi poziomami umiejętności wygrywała też zwykła ciekawość. Śledzenie godziny umożliwia zegarek Crane’a i obserwacja pogody. Gdy zmierzch ustępuje miejsca nocy i zbliża się 21, lepiej zaszyć się w bezpiecznym miejscu. Zaletą Dying Light jest duży nacisk na rywalizację. Warto ścigać się z tymi “złymi” po zrzuty, czyli paczki z medykamentami i środkami do codziennego życia. W grze kooperacyjnej istnieje możliwość włączenia wyścigów, w których trzeba dotrzeć do jakiegoś celu szybciej niż towarzysze, co dodaje punktów do zabawy i urozmaica rozgrywkę. Fizyka gry wydaje się być bezbłędna. Widok z perspektywy Crane’a umożliwia graczowi wczucie się w klimat miasta i przeżywanie fabuły; gdy postać jest zmęczona, lekko się chwieje i posapuje, każdy cios wygląda tak, jakby był to prawdziwy cios, pływanie jest bardzo urzeczywistnione, a na obrazie pojawiają się mokre smugi, które znikają po kilkunastu sekundach. Dzięki temu parkour daje większą satysfakcję, do tego dochodzi świetna grafika i... aż chce się grać.

Coś o zombie i walce. W początkowej fazie gry raczej przed nimi (zombie) uciekałam, bo mocno ograniczała mnie kondycja Crane’a i ubogość broni. Nie okłamujmy się, ale deska z gwoźdźmi albo kawałek rury to żaden szczyt marzeń w takim niebezpiecznym otoczeniu. Dopiero później pojawiają się ciekawsze bronie (biała, rzucana i palna) oraz rozmaite modyfikacje (do każdej takiej przeróbki, jak i do naprawy broni, potrzebujemy wejść jedynie w ekwipunek). Z lepszymi broniami można sunąć między zombie jak baletnica po parkiecie. Zawsze jednak istnieje możliwość, że lekko zgniły jegomość chwyci nas za fraki i powali na ziemię - widok niezły, ale lepiej nie przedłużać takiej znajomości (pomoże klawisz F). Świat zombie jest różnorodny. Wśród zwykłych szaraków kręcą się mało przyjemne osobistości plujące kwasem, wielkoludy z młotem i “gazowniki” - moje ulubione. Bardzo zaskoczyło mnie pojawienie się dziecka zombie w bogatszej części Harran, Starym Mieście - naiwne, dobre serce Crane’a nabrało się na żałosny płacz kilka razy i zawsze omal nie kończył z głuchotą. Jak zabić dziecko-zombie? Można to zrobić "humanitarnie" i je udusić, można obrać brutalniejszą metodę i zastosować broń. Jeśli chodzi o samą rozgrywkę, podoba mi się wprowadzenie wytrychów (poziom łatwy, średni, trudny i bardzo trudny) - dzięki temu zbieranie przedmiotów i broni nie należy do najłatwiejszych, a w dobrej grze chodzi o to, żeby się trochę pomęczyć.

Samo zakończenie to, w mojej skromnej opinii, świetny cliffhanger mogący zapowiadać drugą część Dying Light. Finał należał do tych banalniejszych, gadanych (ostateczna walka Crane’a z Raisem), ale był również satysfakcjonujący. Po tym otrzymujemy możliwość penetracji miasta, wykonywania reszty wyzwań i dobrej zabawy.

O Dying Light można się rozpisywać godzinami, jeśli mam być szczera. Ta gra to wisienka na krwawym torcie z kończyn, wierzchołek mrocznej góry Zombie, tytuł, z którym powinien zaznajomić się każdy, kto jest fanem tematyki i posiada na tyle dobry sprzęt, żeby sobie w to cudo pograć i czerpać z rozgrywki jak największą radość.

Irytujące graniczenia tekstowe na Steam nie pozwoliły mi na publikację pełnej recenzji Dying Light. Zapraszam do nadrobienia kilku cennych akapitów na mój blog: Narwana games - recenzja Dying Light.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
20 z 25 osób (80%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
74.9 godz. łącznie
Zamieszczono: 1 lutego
........................,,-~*~,,
......................./:.:.:.:.:.|
......................|;.;.;.;.;./
......................|.;.;.;.;.|
............._,,,,,_.).;.;.;.;.|
.........,,-":.:.:.:."~-,;.;.;.|
........(_,,,,---,,_:.:.);.;.;..",,
......,-":.:.:.:.:.""-,,/;.;.;.;.;.",
.....(:.__,,,,,,,,,___);.;.;.;.;.;|
...../"":.:.:.:.:.:.:¯""\;.;.;.;.;.,"
....\",__,,,,,,,,,,,__/;;;;;;;;;/\
.....\.::.:.:.:.:.:.:.;.);;;;;;;;;/:\
.......\,,,,,---~~~~;;;;;;;;,"::::\
.........."""~~--,,,,,,,,,,-"::::::::::\
░░░░░░░░░░░░░░░░░
░█▀▀ ░█▀█ ░█ ░█▀▀ ░░
░█▀▀ ░█▀▀ ░█ ░█ ░░░░
░▀▀▀ ░▀ ░░░▀ ░▀▀▀ ░░
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
16 z 19 osób (84%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
56.0 godz. łącznie
Zamieszczono: 17 lutego
Niby kolejna gra o Zobiee....


Dying Light (DL) to kolejna gra osadzona w klimacie zombie. Byłam pewna że to kolejny odgrzewany kotlet. Jednak po mimo tego że wątek o ludziach zainfekowanych ,,tajemniczą,, chorobą jest już tak wykorzystany jak tania dziwka, DL nas nie zawiedzie.
W grze wcielamy się w agenta GRE (coś jak nasze NFZ) Kyle’a Crane’a. Musimy odzyskać jakiś tajny plik który został skradziony naszej organizacji. To na pozór łatwe zadanie zaprowadzi nas do Harranu, miasta w którym wybuchła epidemia. Po mimo mało oryginalnej fabuły DL jest niezwykłą grą.
Wielkim plusem gry jest Parkour. Tak w tej grze nasz bohater potrafi skakać z budynku na budynek. (trochę jak w Mirror’s Edge) Pozwala nam to na zwiedzenie każdego zakątku gry. Uważam że jest to świetne rozwiązanie.
Kolejną rzeczą która urzekła mnie w DL jest ,,cykl nocy i dnia,,. W dzień zombiaki nie stanowią większej przeszkody. Jednak po zachodzie Słońca budzą się ,,nocni łowcy,,. Są to bardzo silne zombiaki. Zapewne przestraszą niejednego gracza :). Za przeżycie całej nocy poza bezpieczną strefą dostaniemy różne ,,bonusy,,. W nocy możemy też podnieść sobie poziom, gdyż punkty zwinności i siły liczone są podwójnie.
W DL raczej rzadko spotkamy broń palną. Jest jej mało, a każdy huk wystrzału ściąga na nas wirali. W grze walczymy przede wszystkim bronią białą. W grze położony jest nacisk na rozbudowanie naszej broni. Tylko od nas zależy jaka broń będzie dla nas najlepsza. Uważam że jest to bardzo dobry zabieg, bo szczerze miałam już dość strzelania do zombiaków.

Ostatnim plusem gry jest fabuła. Na początku nie wciągnęła mnie zbytnio. Dopiero po którejś misji, poczułam ogromną chęć dowiedzenia się co będzie dalej. Zapadłam na syndrom ,,jeszcze jednej misji,,. W grze nie ma płaskich postaci. Każdy ma swój inwidualny charakter. Spotkamy tu pozytywne jak i negatywne postacie. Będziemy mieli okazje zwiedzać ogromną mape.

Gra ma też niestety parę małych minusów. Pierwszym minusem jest nie dopracowane ,,usta,,. W sensie gdy NPC z którym rozmawiamy coś mówi to usta mu się nie ruszają i odwrotnie. Jak dla mnie kolejnym minusem jest ciągłe psucie się broni. Po pewnym czasie jest to niezwykle męczące. Ostatnim minusem jest nieco przewidywalna fabuła. Pod nosem sobie myślę,, a teraz ten zginie,, po czym po paru chwilach naprawdę ginie.

Gra pomimo kilku minusów jest naprawdę dobra. Polecam ją bardzo serdecznie wszystkim.
9/10
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
14 z 16 osób (88%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
27.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 27 stycznia
http://youtu.be/qSdkuqDpmeY
Nadzwyczaj oryginalny ubaw. Definitywnie pozycja obowiązkowa dla fanów parkour oraz gier o tematyce zombie. Co więcej, niezwykle przyzwoita kampania do przejścia w towarzystwie przyjaciół, z którymi można skakać po dachach niczym ninja. Czegoż chcieć więcej? :-)
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
14 z 16 osób (88%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
46.7 godz. łącznie
Zamieszczono: 26 marca
Dosyć ciekawe połączenie "Dead Island" oraz "Mirror's Edge", takie nietypowe.
Nazywamy się Kyle Crane i pracujemy dla GRE (Globalny Resort Epidemiologiczny).
Za dnia przemierzamy slumsy oraz/albo stare miasto.
Zaś w nocy z łowcy zombie stajemy się zwierzyną.
To właśnie w nocy zombie polują na gracza, więc nie liczy się tylko wtedy spryt, ale i myślenie logiczne (jak ominąć i co zrobić, by szybko się pozbyć pościgu).
Noc, to jedna z ważniejszych kwestii w tej grze.

Fabuła:
Jest dosyć długa, jednak misji jest tylko 15.
Misje są dosyć dobrze rozbudowane i różnorodne,
więc nie narzekałem na nude.

Parkour:
Jest to najlepsza część gry. Jest on bardzo płynny.
Możemy używać haka do szybkiej wspinaczki,
wspinać się ręcznie, skakać po zombiakach.
Ogólnie parkour został bardzo płynnie stworzony,
choć czasami się zdażają przypadki, że postać wydłuża skok, aby złapać się krawędzi.

Grafika:
Jest po prostu piękna. Gra została "zaporojektowana" na silniku "Chrome Engine 6"
Niestety, jak w poprzedniej wersji tegoż silnika dalej możemy zobaczyć falującą broń na wodzie,
ale to za bardzo nie przeszkadza. Krajobrazy z wysokich budynków, są po prostu piękne.
Solidna optymalizacja (nie uświadczyłem znacznych spadków FPS'ów).
Jednak gra ma dosyć duże wymaganie sprzętowe.
Nie widać wielkiej różnicy między najniższymi możliwymi,
a na największymi ustawieniami graficznymi.

Dźwięk:
Gra ma dosyć słaby polski "voice acting", co nie oznacza, że jeso on beznadziejny,
dlatego jeśli nie chcesz słuchać polskich dialogów polecam poszukać poradnika,
co zrobić by mieć dialogi po angielsku oraz polsie napisy.

Plusy:
+ Wciągająca fabuła
+ Piękna grafika
+ Dużo misji pobocznych
+ Mało błędów
+ aktualizacje

Minusy:
- Nie zauważyłem żadnych słabych stron

Ogółem:
Piękna gra polskiego Techlandu.
Gra wciąga na długie godziny, więc waro ją zakupić.
Bardzo dobre połączenia parkouru z grą akcji.

Ocena końcowa:
9+/10
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
932 z 996 osób (94%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
46.5 godz. łącznie
Zamieszczono: 28 stycznia
Glad to see the misinformed reviews have been thrown out of from the top page. For those who have said that Dying Light's day/night mechanic is not what they thought and that time doesn't actually change in the game clearly haven't played past the intro missions. The first two missions are obviously there to get you started, so they're not going to thrust a timed day/night cycle before you get the hang of the environment and the mechanics, and thus in the intro missions, time does not change if you don't progress the quest. Past those two missions, day/night becomes very real, and incredibly terrifying. /endRant


Gameplay:
I'm sure it's been said before, but this is what Dead Island should have been. Everything from the parkour to the combat just feels incredibly fluid. Running around is great fun, and jumping into abandoned houses and exploring/finding loot is constantly fun. And this is where I got caught in my first night phase. I was running towards my objective when "oh look another shelter, let me go secure it," then "oh look there's an air drop nearby, let me go grab it," then again another shelter nearby, on top of random houses and zombies (sorry, "biters") to loot, and before I knew it, I got my last radio call telling me I should get to a shelter quick (mind you, the Tower warns runners a few times before nightfall to get home, but I just have to keep scrounging for loot). I checked my map and realized I was pretty damn far from the closest shelter, so I just booked it. This is where freerunning gets exciting. With how seemless and smooth it is to run around/through buildings and across rooftops, the run to my shelter didn't feel annoying or like a chore, but more like a challenge to find the smoothest route (very similar to Mirror's Edge). Long story short, night fell, I ♥♥♥♥ my pants and crouched my way from rooftop to rooftop, listening to the horrifying screams of the nighttime biters as I eased my way into my little shelter. I've since tried to go out at night and see if I can tackle a nighttime bonus objective of a quest, and I can tell you, as of right now, I am definitely not prepared... but I'm damn excited to finally face the challenge.

+ Fluid, seemless parkour
+ Combat is fun
+ Enemy AI is surprisingly smart
+ Terrifying and exciting night cycle
+ Scavanging every nook and cranny for loot

Characters:
Some characters are well-performed while others just aren't. Gazi's performance, in my opinion, is laughably bad, but I began to think that it may have been intentional? And Rahim... he must have played a lot of Jak and Daxter back in the day, all he needs to do is dye his hair yellow. Brecken, Jade and Lena are among my favorite so far, with Lena reminding me a lot of Cassandra from DA:Inquisition with her hair and accent. Overall, characters are decent, and that's all that really needs to be said, so far at least.

+ Some interesting characters
- Some poor performances

Technical:
Graphics are gorgeous, and surprisingly undemanding even on my single GTX 970 with everything cranked to max and at 1920x1080. Though many report a huge framerate difference by changing the View Distance option, I can barely see much of a difference in-game with that option set to half or max. The only issue I've noticed is that very very rarely, when you're fighting biters with melee weapons, the game randomly hitches, then continues normally. It only happens in combat, but not often enough to be annoying and that might just be my system. Overall, everything looks great, and the graphics and effects are wonderful. For an ugly game, the visuals are surprisingly beautiful.

Sound:
Music is great, but my only comment is that the music that plays when you're outside has one part where a random singer begins to chant, and I swear it scares the crap out of me every time. Bashing biters with blunt weapons sounds very satisfying, and you can tell when you've hit the right spot, while hitting the chest is usually a muffled thump. I've yet to get a gun though (I've spent a lot of time just wandering around so I'm not too far into the campaign) so I can't comment on that. Also, make a little bit more noise and you'll hear bone-chilling screams in the distance of the more agile biters coming to get you. Very satisfying sound work overall.

Story:
I haven't gotten far into the story so I'll hold off until I've completed it to fill this section.

I basically wanted to come out and say how much I'm enjoying this game and to tell people to ignore the false statements about this game and give it a try. If you liked Dead Island, you'll like this game. If you hated Dead Island, you'll like this game. If you're a fan of first person, open-world games, then I'd bet you'll like this game.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
12 z 14 osób (86%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
48.6 godz. łącznie
Zamieszczono: 2 lutego
Gra jest naprawde bardzo dobra graficznie jak i również w rozgrywce spodziewałem sie po tej grze czegos w stylu Dead Island... aleeee nieee to zupełnie inna bajka . Gra mega wciąga na długie godziny. Dawno nie posiedziałęm przy jednej gierce 4-6 godz jednym ciągiem. Tryb CO-OP Bardzo fajny - miło i przyjemnie się rozpierdziela głowy zombiaków z ekipa :)

Plusy tej gry to (+)
+Dobra grafika
+wszechobecne latające flaki i mózgi ahhh coś pięknego
+Dobra mechanika walki
+Fajna spójna fabuła
+Duża mapa naszej zabawy gdzie mozemy biegac gdzie chcemy
+Wiele gatunków zombie
+Nocą to ty jesteś zwierzyną


No i Polski akcent :
http://i.imgur.com/jaC4HTx.jpg

Minusy gry:

-Czasami potrafi nieźle zgrzytnąć na mocnym sprzęcie.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
13 z 16 osób (81%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
25.5 godz. łącznie
Zamieszczono: 4 kwietnia
Plusy+
+Ciekawa Fabuła
+Dużo Broni
+Dużi krwi
+Grafika
+Optymalizacja Gry
+Parkour
Minusy-
Jak dla mnie brak
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
12 z 15 osób (80%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
52.4 godz. łącznie
Zamieszczono: 1 lutego
Gra wciąga na maksa! W końcu po Dead Island jak dla mnie nudnym,gra z zombiakami nastawiona na szybką akcje.W nocy przemienia się w istny horror w dzien spacerek i zwiedzanie pięknych lokacji.Polecam!
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna