A story-driven experience about two doctors traversing backwards through a dying man's memories to artificially fulfill his last wish.
Recenzje użytkowników: Przytłaczająco pozytywne (19,885) - 97% z 19,885 recenzji użytkowników dla tej gry jest pozytywnych.
Data wydania: 1 Lis, 2011

Zaloguj się, aby dodać tę pozycję do listy życzeń, zacząć ją obserwować lub oznaczyć ją jako ignorowaną

Kup To The Moon

LUNAR NEW YEAR SALE! Offer ends 12 lutego

-80%
$9.99
$1.99

Pakiety zawierające tę grę

Kup To The Moon Game and Soundtrack Bundle

Zestaw 2 produktów: To the Moon, To the Moon Soundtrack

LUNAR NEW YEAR SALE! Offer ends 12 lutego

 

Najnowsze aktualizacje Wyświetl wszystkie (4)

27 listopada, 2015

"To the Moon, too!" Comic+ DLC released!

Hi all, hope the year's wrapping up well!

We're excited to release this little comic project, "To the Moon, too!":

http://store.steampowered.com/app/418890/

The comic itself is available in its web-sized version on Freebird Games' site for the public, but this package offers the full-sized digital booklet, bonus content, and helps to support the project (that is now completed). c:

It also offers a rebate for more than its cost if any merchandise (To the Moon music boxes, printed comic book) is purchased from https://freebirdgames.bigcartel.com/ (Orders this week should still arrive by the holidays.)

There're more details on the Steam page for it. Cheers, hope y'all enjoy it!

-Kan

P.S. I'm focusing on making Finding Paradise (To the Moon's actual "sequel") now, so new minisodes will be put on hold this Winter.

Komentarzy: 30 Więcej

Recenzje

“How do I explain why it’s brilliant without spoiling what makes it so?”
9/10 – Eurogamer

“It’s simple, poignant, and full of heart.”
10/10 – GamePro

“To the Moon is a game you must play.”
8/10 – GameSpot

"I guess the music's kinda nice..."
-Developer's Aunt

"It is no less than absolutely beautiful."
10/10 – PC PowerPlay

O tej grze

Dr. Rosalene and Dr. Watts have peculiar jobs: They give people another chance to live, all the way from the very beginning... but only in their patients' heads.

Due to the severity of the operation, the new life becomes the last thing the patients remember before drawing their last breath. Thus, the operation is only done to people on their deathbeds, to fulfill what they wish they had done with their lives, but didn’t.

This particular story follows their attempt to fulfill the dream of an elderly man, Johnny. With each step back in time, a new fragment of Johnny's past is revealed. As the two doctors piece together the puzzled events that spanned a life time, they seek to find out just why the frail old man chose his dying wish to be what it is.

And Johnny's last wish is, of course... to go to the moon.

Key Features

  • A unique & non-combat story-driven experience
  • Innovative mix between adventure game elements and classic RPG aesthetics
  • Acclaimed original soundtrack that closely ties to the story
  • An espresso execution with zero filler and no time drains

Wymagania systemowe

Windows
Mac OS X
SteamOS + Linux
    • OS:Windows 98, XP, Vista, 7, 8
    • Processor:Intel Pentium III 800 MHz
    • Memory:512 MB RAM
    • Graphics:1024x768 High Color +
    • DirectX®:9.0
    • Hard Drive:100 MB HD space
    • OS: OS X 10.6.8
    • Graphics: OpenGL 2.0 capable graphics card
    • Hard Drive: 500 MB available space [/list]
    • OS: Major Linux Distribution from 2010
    • Graphics: OpenGL 2.0 capable graphics card
    • Hard Drive: 500 MB available space
Pomocne recenzje klientów
9 z 9 osób (100%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
10.6 godz. łącznie
Zamieszczono: 21 sierpnia, 2015
https://youtu.be/HKDjseczN0Q
Absolutnie fantastyczny tytuł, który skradł mi serducho od pierwszych minut. Genialna fabuła, genialny soundtrack, genialne postacie - po prostu jedno, wielkie "WOW". Mój totalny faworyt pod względem bogatej fabuły i przepięknej historii. Na pozór prosty, ale jak się później okazuje - zaskakujący i wyciskający łzy jak cholera. Polecam każdemu, bez względu na wiek, płeć i wszystko inne. TOTALNY MUST PLAY!
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
5 z 6 osób (83%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
3.9 godz. łącznie
Zamieszczono: 21 listopada, 2015
Jestem świeżo po skończeniu To the Moon i jest to chyba najlepsza gra w mojej bibliotece Steam i chyba najlepsza gra PC-towa z jaką miałem przyjemność zetknąć się w ciągu 15 lat. Nazywanie To the Moon grą, jest dla niej bardzo rażące. To "Przygoda", "Interaktywny film". Ale po kolei, zacznijmy od fabuły.Wcielamy się w dwójkę doktorów: Eve Rosalene oraz Neila Wattsa, pracujących dla firmy Sigmund Corp. Korporacja ta oferuje umierającym ludziom możliwość przeniesienia się do własnych wspomnień i na nowo pokierowania życiem w taki sposób, aby przeżyć swoje największe, niespełnione marzenia. I tutaj chciałbym się zatrzymać, bo historia jest tak ciekawa że każdy zasługuje na poznanie jej z pierwszej ręki, bez nawet najmniejszych spoilerów. Z reguły płacz jest mi obcy, ale jeśli miałbym wskazać grę, która byłaby w stanie go wywołać to bez wahania wskazałbym To the Moon, cofając się w czasie i odkrywanie tajemnic Jonnego wprowadziło mnie w emocjonalny stan i ciężko było mi się pozbierać po zobaczeniu napisów końcowych. A jak jest z grafiką ? Jeżeli dla Ciebie liczy się rozdzielczość 4K i antyaliasing x16 to ta gra nie spodoba Ci się. Ja podczas pierwszych styczności przeżyłem szok, niska rozdzielczość (poniżej 800x800), niskiej jakości tekstury, ale po około 15 minutach nawet mi się podobała i świetnie wkomponowywała się w przedstawianą historie. Na osobną uwagę zasługuje także muzyka Jamesa Q. Zhanga. Była przepełniona smutkiem i tęsknotą, za co wielki plus.
O To the Moon chciałbym napisać dużo, jednocześnie nie pisząc nic, było by mi żal zepsuć wam zabawę w grze, która zdecydowanie zasługuje na to, by doświadczyć jej z pierwszej ręki, bez nawet najmniejszych spoilerów. Łatwo pokusić się o kuriozum i powiedzieć, że To the Moon to dobrze odwalona robota. To jednak byłoby wielkim niedomówieniem. To jedno z najlepiej opowiedzianych, przedstawionych i zaprojektowanych doświadczeń z jakimi miałem przyjemność się zetknąć w grze wideo. Nigdy nie spodziewałbym się, że to właśnie studio Freebird Games, znane ze swych lekkich fabularnie tytułów stworzy jedną z najlepszych pozycji w historii gier wideo. Grę, w której pierwsze skrzypce gra dobry smak, a nie jakże powszechna chęć dotarcia do zbyt młodych grup odbiorców żałosną kontrowersją. Wiem, że nie da się wystawiać na Steam ocen, ale jeśli mam was w ten sposób przekonać do jej zakupu, to nie bez kozery wystawiam jej solidne 10/10.
Takiego doświadczenia długo w grach nie było i długo w grach prawdopodobnie nie będzie.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
4 z 5 osób (80%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
Według 1 osoby ta recenzja jest zabawna
4.4 godz. łącznie
Zamieszczono: 26 sierpnia, 2015
To The Moon. To jedna z niewielu gier, przy której płakałem... i która naprawdę potrafiła mnie rozśmieszyć. Bo chyba nie ma osoby, która nie uśmiechnęła się przy epickiej walce z wiewiórką, jeździe dr. Neil'a na koniu czy tańcu Johna i River na latarnii.

Nasi bohaterowie, Eva i Neil, to technicy-mnemonicy, specjaliści od alteracji autoretrospekcji... czyli mówiąc po ludzku, od zmieniania wspomnień. Pracują w firmie, która realizuje ostatnie życzenia umierających, głównie osób starszych lub chorych. Jeśli taka osoba ma jakieś marzenie, którego nigdy nie spełniła, to wynajmuje tę firmę. Jej technicy za pomocą specjalnej aparatury "hakują" pamięć pacjenta - najpierw stopniowo dogrzebują się najstarszych, najgłębszych wspomnień, a potem zaszczepiają tam przemożną chęć realizacji życzenia i... mózg klienta wykonuje resztę pracy, wyobrażając sobie alternatywny bieg wydarzeń aż do pożądanego szczęśliwego zakończenia i traktując te nowe, sfabrykowane wspomnienia jako prawdziwe. I staruszek umiera z uśmiechem na ustach, bo jego marzenia się spełniły. Zlecenie Evy i Neila jest proste - umierający John Wyles chciałby... polecieć na księżyc. Dlaczego? Nie wiadomo, nie jest już w stanie się komunikować, choć jest świadomy. Została mu najwyżej doba... a właściwie to naszym bohaterom została doba na realizację zlecenia. Najpierw muszą znaleźć jakiś punkt zaczepienia w domu Johna, jakiś przedmiot, który można powiązać z ostatnim ważnym wspomnieniem. Dzięki niemu przeniosą się do tego wspomnienia, a tam mogą poszukać czegoś, co zabierze ich głębiej... i tak dalej, po łańcuchu istotnych rzeczy, dotrą do dzieciństwa, gdzie najlepiej będzie wdrukować pragnienie podróży na księżyc jako samospełniającą się przepowiednię. Proste? Technicznie rzecz biorąc, tak. Praktycznie już nie do końca, bo... bo historia, którą opowiada To the Moon nie jest wcale taka łatwa. Wręcz przeciwnie nawet, to dramat, tragedia ludzkich uczuć, z niejednym zaskakującym zwrotem akcji i kilkoma trzęsieniami ziemi na dodatek. No i jest też świetnie opowiedziana.Jestem przekonany, że siła przekazu To the Moon byłaby czterokrotnie słabsza, gdyby nie podkreślała jej absolutnie genialnie zsynchronizowana ścieżka muzyczna. Gdyby fabuła była samochodem jadącym na pełnym gazie, to muzyka byłaby silnikiem rakietowym, który się odpala przy 200 kilometrach na godzinę i rozpędza całość do prędkości dźwięku. A potem ten samochód wbija się nam prosto w te ośrodki w mózgu, które odpowiadają za współczucie, wyobraźnię, sympatię, smutek, radość, miłość i takie tam inne mało ważne rzeczy. I eksploduje, jak w filmach Michaela Bay'a. To the Moon jest jak niektóre amerykańskie filmy... no, może nie jak niektóre, ale jak jeden, Zakochany bez pamięci z Jimem Carrey'em. Nie powiem dlaczego, bo sami zrozumiecie, jeśli zagracie. I obejrzycie, jeśli mieliście to nieszczęście jeszcze tego nie widzieć. Obejrzeć musicie. I zagrać też musicie.

To the Moon mistrzowsko kreuje bohaterów, mistrzowsko, bo dwukierunkowo. Evę i Neila rozwija nam przed oczami w serii przekomarzań oraz komentarzy, stopniowo budując obraz ich charakterów oraz wzajemnych relacji, pełny niedomówień i zagmatwania w tle. Ale mamy tutaj także Johna i River, którzy nie są budowani lecz... rozbierani, w miarę jak poznajemy coraz wcześniejsze wspomnienia. Od początku w zasadzie znamy stan aktualny i powoli zmierzamy do prawdy, do wyjaśnienia, jak do tego wszystkiego doszło. I nie jest to taka zwykła, nudna retrospekcja, oj nie, to niesamowita układanka, w której magicznym sposobem elementy dobrze nam znane lądują w zaskakujących, ale całkowicie logicznych miejscach. I wszystko staje się coraz bardziej przejrzyste, coraz bardziej zrozumiałe i coraz bardziej... smutne. I radosne jednocześnie, bo To the Moon, choć rzewne wielce jest, to często serwuje też uśmiechy oraz popkulturowe nawiązania. I okrasza to wszystko muzyką.

Dobra, rozpisałem się, czas na ocenę:
Grafika: To The Moon to idealny przykład, że gra nie potrzebuje super grafiki, żeby zachwycać.
Soundtrack: 11/10 [nie przesadzam, zagrajcie to sami dacie jej taką ocenę]
Fabuła: 10/10
Poziom trudności zagadek: 9/10, tylko jedna zagadka sprawiła mi trochę większe trudności
Klimat: 12/10. Ta gra ma... to coś. Nie rozumiem, jak ludzie tworzą takie gry.
Grywalność: 10/10. Włączyłem grę o 7, wyłączyłem o 11. Nie mogłem się oderwać, ciekawiło mnie co będzie dalej.

Ogólna ocena: 10/10.
Nie wiem co tu jeszcze napisać... Polecam każdemu. CZŁOWIEKOWI !
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
2 z 2 osób (100%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
4.6 godz. łącznie
Zamieszczono: 25 października, 2015
One of the most moving stories ever. To the Moon takes You to the emotional journey You will never forget.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna
1 z 1 osób (100%) uważa, że ta recenzja jest pomocna
5.1 godz. łącznie
Zamieszczono: 26 września, 2015
Wspaniała produkcja! Co prawda mało tutaj mamy "gry w grze", ale historia niej przedstawiona nadrabia wszystko. Grafika w To The Moon jest prosta, ale przyjemna, jednak nie gra on tu pierwszych skrzypiec. Rzekł bym nawet, że na grafikę nie zwraca się, bo chyba każdy wszystko co czytał na ekranie komputera raczej wyobrażał sobie w głowie, aniżeli pozostawał jedynie tylko przy tym co się dzieje w komputerze... do tego dochodzi wspaniała i nastrojowa ścieżka dźwiękowa sprawia, że całość odbiera się bajecznie, choć momentami to smutna bajka.
A wracając do fabuły. Cała historia przedstawiona w grze cechuje się bardzo ciekawym sposobem narracji, gdyż poznajemy historię człowiek u kresu jego życia, a wraz z postępem fabuły poznajemy jego coraz starsze wspomnienia i czasami się zaskakujemy. Są tutaj takie smaczki, że twórcy jednak dali nam parę wskazówek co do niektórych nagłych "zwrotów akcji" i to tylko od nas zależy co domyślimy się tego czy poczekamy, aż gra sama nam to pokaże.
Choć gra niestety na jeden raz, znaczy na pewno za kolejnym razem też będzie przyjemną i można by wyłapać parę nowych rzeczy, ale nic innego nie pojawi się w niej. Niemniej jednak fabuła tej gry nadawałaby się na scenariusz bardzo dobrego filmu!
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie Zabawna